Interpelacja: Podwórko przy ul. Piłsudskiego / Świdnickiej / Kościuszki / Stawowej – remont w 2028 r., szczury przy śmietnikach i bezpieczeństwo
Interpelacja: Podwórko przy ul. Piłsudskiego / Świdnickiej / Kościuszki / Stawowej – remont w 2028 r., szczury przy śmietnikach i bezpieczeństwo
Podwórko w kwartale ulic Piłsudskiego, Świdnickiej, Kościuszki i Stawowej to przestrzeń użytkowana przez kilka wspólnot mieszkaniowych, położona w bezpośrednim sąsiedztwie dworca kolejowego Wrocław Główny. Mieszkańcy zgłaszają tam problemy z porządkiem publicznym, obecnością osób w kryzysie bezdomności, złym stanem technicznym infrastruktury oraz liczną populacją szczurów w okolicach miejsc gromadzenia odpadów. W interpelacji z 27 kwietnia 2026 r. radny Piotr Uhle zapytał Prezydenta Wrocławia o plany remontowe, działania deratyzacyjne, bezpieczeństwo oraz warunki umów dzierżawy obejmujących teren podwórka.
Radny pytał m.in. o zakres i harmonogram planowanych prac, ujęcie terenu w programach rewitalizacji, działania Straży Miejskiej i Policji, możliwość ograniczenia parkowania wyłącznie do mieszkańców, skuteczność deratyzacji oraz szczegóły zawartych umów dzierżawy.
Remont planowany na 2028 r. – przepust bramowy poza zakresem
Z odpowiedzi Wiceprezydent Wrocławia Renaty Granowskiej z 11 maja 2026 r. wynika, że Gmina Wrocław planuje realizację prac remontowych i inwestycyjnych na terenie podwórka. Zadanie przewidziane jest do realizacji w 2028 r. i obejmuje obszar o powierzchni 6 185 m².
Zakres planowanych prac obejmuje remont i przebudowę nawierzchni dróg wewnętrznych, chodników i miejsc postojowych, wykonanie odwodnienia terenu, przebudowę miejsc gromadzenia odpadów, rewitalizację przestrzeni z nasadzeniami zieleni, modernizację oświetlenia oraz montaż elementów małej architektury.
Jednocześnie odpowiedź wyraźnie wskazuje, że planowane prace nie obejmują remontu przepustu bramowego od strony ul. Piłsudskiego – mimo że był to jeden z postulatów najsilniej akcentowanych przez mieszkańców podczas spotkania z radnym. Nie podano żadnego uzasadnienia tego wykluczenia.
Realizacja całego zadania uzależniona jest od zabezpieczenia środków finansowych w budżecie Gminy Wrocław. Odpowiedź nie wskazuje, czy środki są już ujęte w Wieloletniej Prognozie Finansowej.
Straż Miejska: ponad 120 interwencji od stycznia 2025 r.
W kwestii bezpieczeństwa i porządku publicznego odpowiedź odnosi się wyłącznie do działań Straży Miejskiej. W okresie od 1 stycznia 2025 r. do 4 maja 2026 r. na terenie podwórka podjęto łącznie 121 interwencji, w tym: 56 dotyczących nieprawidłowego parkowania, 42 związane z osobami w kryzysie bezdomności, 11 dotyczących zakłócania porządku publicznego i 12 związanych ze spożywaniem alkoholu.
Straż Miejska poinformowała o planowanym zwiększeniu częstotliwości dyslokacji patroli pieszych na tym obszarze, z uwzględnieniem problemów wskazywanych przez mieszkańców.
Odpowiedź nie zawiera żadnych informacji dotyczących działań Policji, stanu i planów monitoringu wizyjnego, oświetlenia ani współpracy z jednostkami pomocy społecznej w stosunku do osób w kryzysie bezdomności – choć o wszystkie te kwestie radny pytał wprost.
Parkowanie dla mieszkańców: na razie nie planowane
W odpowiedzi na pytanie o ograniczenie parkowania wyłącznie do mieszkańców – analogicznie do rozwiązań stosowanych na podwórzu między ul. Ofiar Oświęcimskich a Rynkiem – urząd poinformował, że obecnie nie planuje się wprowadzenia takich rozwiązań. Jednocześnie wskazano, że na etapie prac projektowych przewiduje się przeprowadzenie konsultacji społecznych z mieszkańcami, w ramach których możliwe będzie zgłaszanie uwag dotyczących organizacji ruchu i zagospodarowania przestrzeni podwórkowej.
Deratyzacja: wykonawca wskazany, skuteczność bez oceny
Działania deratyzacyjne na terenie podwórka realizowane są na podstawie umowy zawartej z firmą ABAPEST Zakład DDID sp. z o.o. (od września 2025 r.). Wykonawca zobowiązany jest do kompleksowej realizacji usług, obejmujących rozmieszczenie stacji deratyzacyjnych, aplikację preparatów gryzoniobójczych, likwidację nor, stały monitoring terenu oraz systematyczne uzupełnianie środków.
Straż Miejska przeprowadziła kontrole realizacji deratyzacji w marcu i kwietniu 2026 r. – nie stwierdzono nieprawidłowości w prowadzeniu działań.
Odpowiedź informuje jednocześnie, że zgłoszenia dotyczące gryzoni koncentrują się w rejonie dwóch wiat śmietnikowych. Urząd wskazuje, że na przeważającej części obszaru podwórka nie odnotowuje się zgłoszeń dotyczących obecności gryzoni.
Odpowiedź nie zawiera żadnej oceny skuteczności prowadzonych działań w sensie ilościowym, nie wskazuje mierzalnych wskaźników efektywności ujętych w umowie z wykonawcą ani mechanizmów egzekwowania skuteczności usługi.
Cztery umowy dzierżawy na terenie podwórka
Szczegółowa część odpowiedzi dotyczy umów dzierżawy obejmujących teren podwórka. Zarząd Zasobu Komunalnego prowadzi cztery takie umowy:
– umowa nr 1054/WWD/B/2019 z 22 maja 2019 r. ze Wspólnotą Mieszkaniową Stawowa 15 – powierzchnia 198 m², czynsz 250 zł netto rocznie, przeznaczenie: poprawa warunków zagospodarowania nieruchomości;
– umowa nr 459/2009 z 1 lipca 2009 r. z Prokuraturą Regionalną we Wrocławiu – powierzchnia 756 m², czynsz 16 800 zł netto rocznie, przeznaczenie: dojazd i parkowanie dla pojazdów służbowych przy ul. Piłsudskiego 76/78;
– umowa nr 978/MZO/B/2016 z 14 grudnia 2016 r. z kilkunastoma wspólnotami mieszkaniowymi – powierzchnia 27 m², czynsz 255 zł netto miesięcznie, przeznaczenie: miejsce gromadzenia odpadów;
– umowa nr 1140/MZO/B/2021 z 15 lipca 2021 r. z grupą wspólnot przy ul. Piłsudskiego i Stawowej – powierzchnia 45 m², czynsz 150 zł netto miesięcznie, przeznaczenie: miejsce gromadzenia odpadów.
Trwa również kompletowanie dokumentacji do zawarcia kolejnej umowy dzierżawy dla wspólnot przy ul. Kościuszki i Stawowej 1–7.
We wszystkich umowach dzierżawcy zobowiązani są do utrzymania terenu w należytym stanie czystości i porządku oraz do realizacji deratyzacji w obrębie dzierżawionych miejsc gromadzenia odpadów i w pasie 1,5 m wokół nich.
Co wynika z odpowiedzi?
Odpowiedź potwierdza, że remont podwórka jest planowany, a teren jest objęty działaniami Straży Miejskiej i umowami dzierżawy zawierającymi obowiązki porządkowe. Jednocześnie kilka kluczowych kwestii pozostało bez odpowiedzi lub zostało potraktowanych niepełnie: brak uzasadnienia wykluczenia przepustu bramowego z remontu, brak informacji o Policji, monitoringu i pomocy społecznej, brak oceny skuteczności deratyzacji oraz brak potwierdzenia zabezpieczenia finansowego inwestycji w WPF.
Pełna treść interpelacji i odpowiedzi dostępna jest tutaj.
Nowi wiceprezydenci, bałagan w śmieciach i miasto w dryfie. Gorąca debata w Radiu Wrocław
Nowi wiceprezydenci, bałagan w śmieciach i miasto w dryfie. Gorąca debata w Radiu Wrocław
Zmiany personalne w ratuszu, sprawa przewodniczącej Rady Miejskiej i największe bolączki Wrocławia - te tematy zdominowały środową audycję "Różne punkty słyszenia" w Radiu Wrocław. Przy mikrofonie spotkali się: Dorota Pędziwiatr (Lewica), Łukasz Kasztelowicz (PiS), Piotr Uhle (Naprawmy Przyszłość) oraz Sebastian Lorenc (KO).
Nowi wiceprezydenci - za dwa tygodnie?
Koalicja Obywatelska zdecydowała się rekomendować Grzegorza Romana i Mateusza Żaka na stanowiska wiceprezydentów - mają zastąpić Renatę Granowską i Michała Młyńczaka. Prezydent Sutryk wyraził zgodę na nominacje, które mają nastąpić w ciągu dwóch tygodni od podjęcia uchwał rekomendacyjnych.
Łukasz Kasztelowicz uznał całą sytuację za symptomatyczną dla sposobu, w jaki koalicja traktuje miasto. To jest bardzo smutne, że radni Koalicji Obywatelskiej uzależniali głosowanie nad absolutorium i wotum zaufania od tego, czy dwóch panów się dogadało, czy nie - ocenił radny PiS. Dodał, że wiceprezydenci we Wrocławiu pojawiają się na sesjach, bo prezydent nie znajduje na to czasu, a realną władzę sprawują dyrektorzy departamentów. Nie omieszkał dorzucić, że nie zdziwiłby się, gdyby za tydzień prezydent Sutryk "inaczej rozumiał tę rozmowę" z liderem KO.
Piotr Uhle zapowiedział publikację na stronie soswroclaw.pl listy dwunastu prac herkulesowych dla nowych wiceprezydentów. Ocena będzie oparta na czynach, a nie sympatiach - zastrzegł, dodając, że uwierzy w zmiany dopiero po zobaczeniu podpisanego dokumentu.
Czy przewodnicząca Agnieszka Rybczak straci mandat?
Kwestia miejsca zamieszkania przewodniczącej Agnieszki Rybczak pozostaje nierozstrzygnięta. Lorenc kilkakrotnie powtarzał, że nie ma w tej sprawie żadnej wiedzy i nie był nigdy w domu przewodniczącej. Zapytany o to, czy klub KO w ogóle dyskutował o ewentualnej zmianie, odparł krótko: na żadnym spotkaniu klubu takiej dyskusji nie było.
Piotr Uhle przypomniał procedurę: komisja statutowa musi zebrać wyjaśnienia i wydać rekomendację, a ostateczne słowo należy do Rady Miejskiej lub wojewody – w przypadku bezczynności radnych. Od tych rozstrzygnięć przysługuje ścieżka odwoławcza do sądu. Przywołał analogiczną sprawę z poprzedniej kadencji - Doroty Galant, która przyznała się do przeprowadzki do Kobierzyc. Zasada jest zasadą. Radni powinni mieszkać na terenie gminy, gdzie funkcjonują - wydaje mi się, że to jest nawet całkiem zasadne - powiedział Uhle.
Dorota Pędziwiatr zwróciła uwagę, że sprawa zostanie zbadana przez komisję statutową przed najbliższą sesją, a zamieszkiwanie we Wrocławiu ma realne znaczenie dla jakości pracy radnego - pozwala lepiej rozumieć miasto i korzystać z jego usług na co dzień.
Wrocław dryfuje czy się rozwija?
W końcowej części audycji każde z gości wskazało trzy główne problemy miasta. Kasztelowicz bez ogródek stwierdził, że Wrocław dryfuje, a z dziesięciu miliardów złotych wpływów na realne inwestycje wraca mniej niż miliard. Nie można ciągle tych pieniędzy przejadać na rosnącą armię urzędników i rosnące koszty funkcjonowania miasta - mówił radny PiS.
Piotr Uhle ostrzegł przed "detroityzacją" - wartościowi mieszkańcy wyprowadzają się za miasto, demografia się kurczy, a Wrocław reaguje na zewnętrzne wpływy i sugestie zamiast kreować własną wizję. Jako alegorię problemów zarządczych wskazał przetarg śmieciowy, który od ponad czterystu dni nie ma rozstrzygnięcia.
Odpowiadając na wątek dotyczące problemów z prawem prezydenta Jacka Sutryka zaznaczył: Przyjdzie czas, gdzie dokładnie ocenimy, jakie działania w zakresie komunikacji miasta wygenerowały osobiste obciążenia pana prezydenta. To też są bardzo duże pieniądze - zauważył, zostawiając to zdanie bez dalszego rozwinięcia.
Dorota Pędziwiatr postawiła na bezpieczeństwo, wzmocnienie roli miasta jako gracza rynkowego i zrównoważony rozwój z naciskiem na zieleń i transport zbiorowy. Jej zdaniem Wrocław jest dobrym miastem do życia - ciężko z tym dyskutować, szczególnie znając realia innych miast.
fot. radiowroclaw.pl
Interpelacja: Czy system gospodarki odpadami we Wrocławiu jest pod kontrolą?
Interpelacja: Czy system gospodarki odpadami we Wrocławiu jest pod kontrolą?
Gospodarka odpadami to jeden z najważniejszych i najbardziej kosztownych systemów miejskich. Od jego sprawności zależy codzienny komfort mieszkańców, wysokość opłat, poziom recyklingu, czystość miasta oraz bezpieczeństwo finansów publicznych. Dlatego radny Piotr Uhle skierował do Prezydenta Wrocławia kolejną interpelację dotyczącą efektywności systemu gospodarki odpadami, kosztów jego funkcjonowania, inwestycji planowanych przez spółkę Ekosystem oraz sposobu udzielania wcześniejszych odpowiedzi.
Interpelacja została złożona 9 października 2025 r. i dotyczyła – jak wskazano w jej tytule – nieprecyzyjnej, niekompletnej i zawierającej nieprawdziwe dane odpowiedzi na wcześniejszą interpelację w sprawie zapewnienia efektywnego systemu gospodarki odpadami we Wrocławiu oraz kosztów tego systemu.
Radny pyta o przetargi, koszty i realną kontrolę
W interpelacji radny Piotr Uhle zwrócił uwagę, że wcześniejsze odpowiedzi nie rozstrzygały szeregu kluczowych kwestii. Ponowił pytania między innymi o to, czy do czasu rozstrzygnięcia przetargu usługi będą zlecane w trybie konkurencyjnym, czy też w innym trybie, oraz z jakiego powodu. Pytał również o audyt zlecony przez spółkę Ekosystem i o to, gdzie w dokumentacji przetargowej znajdują się mechanizmy wskazane w tym audycie.
Istotna część interpelacji dotyczyła wpływu kosztów systemu na opłaty ponoszone przez mieszkańców. Radny przypomniał, że przy ustalaniu stawek opłat za gospodarowanie odpadami bierze się pod uwagę liczbę mieszkańców, ilość wytwarzanych odpadów oraz koszty funkcjonowania całego systemu. Z tego powodu pytał o konkretne elementy kosztowe, które mogą wpływać na wysokość opłat.
Recykling, PSZOK-i i tekstylia
W interpelacji pojawiły się także pytania o zapisy specyfikacji przetargowej dotyczące obowiązków wykonawców w zakresie osiągania wymaganych poziomów recyklingu. Radny pytał, czy spełnienie tych poziomów zostanie zabezpieczone w umowach oraz jakie konsekwencje poniosą wykonawcy w przypadku niewywiązania się z tych obowiązków.
Osobny blok pytań dotyczył Punktów Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych. Radny prosił o wskazanie konkretnych działań inwestycyjnych, dokumentacji, harmonogramów, limitów rocznego przyjmowania odpadów oraz informacji, czy mieszkańcy mogą oddać do każdego PSZOK wszystkie posegregowane odpady z gospodarstw domowych.
W interpelacji znalazły się również pytania o odbiór tekstyliów. Radny pytał, czy uruchomiony i prowadzony odbiór odpadów tekstylnych jest zgodny z obowiązującymi przepisami prawa, z Regulaminem utrzymania czystości i porządku oraz z uchwałą Rady Miejskiej Wrocławia określającą usługi świadczone w zamian za opłatę za gospodarowanie odpadami komunalnymi.
Zatrudnienie i finanse spółki Ekosystem
Ważnym elementem interpelacji były pytania o wzrost zatrudnienia kadry kierowniczej w spółce Ekosystem. Radny wskazywał, że według jego ustaleń kadra kierownicza miała wzrosnąć co najmniej o osiem etatów, obejmujących m.in. stanowiska dyrektorskie, kierownicze, kontrolerskie, koordynatorskie i prokurenta. W związku z tym pytał o szczegółowe dane dotyczące wynagrodzeń, kosztów pracodawcy oraz sposobu naboru na stanowiska kierownicze.
Radny poprosił także o informacje finansowe dotyczące kosztów i wyniku spółki w 2024 i 2025 r., poziomu finansowania, o które spółka występowała do Gminy Wrocław, oraz planów finansowych na rok 2026. W końcowej części interpelacji zapytał również o planowaną zmianę siedziby spółki, miesięczne koszty najmu, media, wyposażenie, koszty przystosowania pomieszczeń oraz przyszłość dotychczasowej nieruchomości spółki.
Odpowiedź miasta: opłaty ustala Rada Miejska, Ekosystem organizuje system
W odpowiedzi z 30 października 2025 r. Wiceprezydent Wrocławia Michał Młyńczak wskazał, że spółka Ekosystem nie jest organem właściwym do ustalania wysokości opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Zadaniem spółki jest organizacja i nadzór nad systemem odbioru i zagospodarowania odpadów. Wysokość stawek opłat znajduje się natomiast w kompetencjach Rady Miejskiej Wrocławia, a zadania związane z wymiarem i poborem opłat realizuje Wydział Podatków i Opłat.
W odpowiedzi podkreślono, że koszty systemu obejmują nie tylko wynagrodzenie firm odbierających odpady, ale także wydatki na budowę i utrzymanie PSZOK-ów, działania edukacyjne oraz koszty administracyjne. Miasto wskazało również, że nowa dokumentacja przetargowa ma zapewnić ciągłość kluczowych usług, w tym odbiór wszystkich podstawowych frakcji odpadów, wyposażenie nieruchomości w pojemniki i worki, obsługę odpadów problematycznych oraz odbiór tekstyliów poprzez nową usługę Samochód SZOT.
Monitoring, wagi i kamery
Miasto przekonuje, że najważniejszym elementem nowej dokumentacji przetargowej jest rozszerzenie wymogów dotyczących technologicznego monitorowania i weryfikacji usług. W odpowiedzi wskazano na integrację systemu GPS-RFID z monitoringiem wizyjnym oraz obowiązek wyposażenia co najmniej dwóch pojazdów w każdym sektorze w legalizowane wagi statyczne.
Zdaniem miasta te rozwiązania mają pozwolić na dokładniejsze sprawdzanie, czy wykonawca realizuje usługę prawidłowo i czy gmina płaci wyłącznie za faktycznie wykonaną pracę. W odpowiedzi wskazano, że takie narzędzia mają zabezpieczać budżet systemu gospodarowania odpadami przed nieuzasadnionymi wydatkami.
Recykling: wymogi będą zmieniane po wyroku sądu
W sprawie poziomów recyklingu miasto poinformowało, że projekty umów z wykonawcami zawierają postanowienia zobowiązujące ich do zagospodarowania odpadów w sposób gwarantujący spełnienie wymogów ustawowych i unijnych. Jednocześnie zaznaczono, że z uwagi na wyrok Sądu Okręgowego z 15 października 2025 r. zapisy w tym zakresie zostaną zmienione i dostosowane po uzyskaniu oraz przeanalizowaniu uzasadnienia.
W odpowiedzi wskazano również, że proces naliczania kar dla wykonawców za nieosiągnięcie wymaganych poziomów recyklingu za 2023 r. znajduje się na końcowym etapie, a dane za 2024 r. są w trakcie weryfikacji.
PSZOK-i: ambitne plany, odległe terminy
Odpowiedź miasta zawiera także harmonogram planowanych inwestycji w PSZOK-i. Spółka Ekosystem ma prowadzić działania przygotowawcze dotyczące m.in. Janowskiej, Szwajcarskiej, Michalczyka oraz nowych punktów w rejonie Brochowa i Księża, Polanowic - Poświętnego - Ligoty oraz Oporowa.
Planowane terminy pokazują jednak, że wiele z tych inwestycji pozostaje na etapie przygotowawczym. Dla PSZOK-u przy ul. Janowskiej ogłoszenie przetargu na prace projektowe zaplanowano na listopad 2025 r., a na prace budowlane na listopad 2026 r. Dla nowych punktów terminy prac projektowych i budowlanych sięgają lat 2026–2027. Miasto zastrzegło przy tym, że terminy są szacunkowe i mogą ulec zmianie z przyczyn zewnętrznych.
Limity odpadów i dostępność PSZOK-ów
W odpowiedzi wyjaśniono, że decyzja dla PSZOK-u przy ul. Michalczyka nie posiada limitów określających maksymalną łączną masę odpadów magazynowanych w ciągu roku. Dla PSZOK-ów przy ul. Janowskiej i Szwajcarskiej łączna masa wszystkich rodzajów odpadów magazynowanych w okresie roku wynosi do około 3 tys. ton dla każdego z tych obiektów.
Miasto przyznało, że w ostatnich latach obserwowana jest tendencja wzrostowa ilości odpadów przekazywanych przez mieszkańców do PSZOK-ów. Jednocześnie wskazano, że nie ma możliwości jednoznacznego określenia prawdopodobieństwa ani terminu wyczerpania limitów.
Finanse spółki i zmiana siedziby
W odpowiedzi podano, że koszty spółki Ekosystem za okres od 1 stycznia do 30 czerwca wzrosły z 6,10 mln zł w 2024 r. do 7,93 mln zł w 2025 r. Wynik finansowy w tym samym okresie spadł z 1,05 mln zł do 845 tys. zł.
Spółka miała w 2025 r. wystąpić łącznie o około 6,1 mln zł, w tym między innymi o środki związane z rozszerzeniem zadań inwestycyjnych, skargą na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej, likwidacją szkód, programem SZOT oraz ryzykiem kosztów sądowych. Miasto podkreśliło, że nie jest to kwota około 25 mln zł.
W sprawie zmiany siedziby wskazano, że miesięczny czynsz umowny wyniesie 10,50 euro za metr kwadratowy, czyli 58 494,47 zł netto za wynajem 1 314,14 mkw. Spółka szacuje, że w latach 2026–2030 zmiana siedziby pozwoli zaoszczędzić około 2,5 mln zł brutto w porównaniu z kosztami utrzymania nieruchomości przy ul. Michalczyka 23.
Odpady to nie tylko technologia, ale odpowiedzialność
Odpowiedź miasta pokazuje, że system gospodarki odpadami we Wrocławiu znajduje się w trakcie zmian: przygotowywane są inwestycje, planowane są nowe PSZOK-i, rozwijane mają być narzędzia kontroli wykonawców, a do systemu włączono mobilną zbiórkę tekstyliów. Jednocześnie wiele kluczowych elementów pozostaje na etapie planów, analiz, uzgodnień i szacunkowych harmonogramów.
To szczególnie ważne, ponieważ mieszkańcy oczekują nie tylko deklaracji o nowoczesnych narzędziach nadzoru, ale także realnych efektów: niższych kosztów, lepszej segregacji, dostępnych PSZOK-ów, skutecznego recyklingu i stabilnych opłat. Interpelacja radnego Piotra Uhle pokazuje, że przy tak dużym systemie miejskim potrzebna jest stała kontrola, pełna jawność danych i precyzyjne odpowiedzi na pytania o pieniądze, procedury i odpowiedzialność.
Sprawa gospodarki odpadami nie kończy się na przetargu. To test jakości zarządzania miastem: czy Wrocław potrafi planować inwestycje z wyprzedzeniem, egzekwować obowiązki wykonawców, chronić interes mieszkańców i mówić jasno, ile naprawdę kosztuje system, za który płacą wrocławianie.
Pełna treść interpelacji i odpowiedzi dostępna jest tutaj.
Co śmierdzi w śmieciowym przetargu za miliard?
Radny Piotr Uhle podczas październikowej sesji Rady Miejskiej Wrocławia połączył pozornie techniczne przesunięcie budżetowe z jedną z najpoważniejszych finansowych porażek miasta ostatnich lat. W jego ocenie 400 tysięcy złotych na edukację dotyczącą segregacji odpadów to nie wydatek marginalny, lecz symbol wieloletnich zaniedbań, które mogą kosztować wrocławian nawet 100 milionów złotych.
Wystąpienie radnego było jednym z najbardziej emocjonalnych punktów sesji z 20 października 2025 roku. Formalnie chodziło o zmianę w budżecie miasta – przesunięcie 400 tysięcy złotych na działania edukacyjne związane z sortowaniem odpadów. W praktyce debata przerodziła się w szeroką diagnozę kryzysu w miejskiej polityce odpadowej.
400 tysięcy, które waży 100 milionów
Uhle rozpoczął od podkreślenia, że sprawa nie jest błaha, choć na pierwszy rzut oka może się tak wydawać. – Czterysta tysięcy złotych ma być przeznaczonych na edukację dotyczącą sortowania odpadów. Dlaczego to jest ważne? (…) Od tego, w jakiej jakości będzie przeprowadzona ta edukacja, zależą bardzo, bardzo duże pieniądze. Te „bardzo duże pieniądze” to – jak wyjaśnił – konsekwencja przegranych przez gminę Wrocław, reprezentowaną przez spółkę Ekosystem, spraw sądowych dotyczących systemu gospodarowania odpadami. Według radnego miasto do końca kadencji może stracić nawet 100 milionów złotych.
– Sto milionów złotych zostało przegrane, ponieważ nie będziemy w stanie spełnić norm segregacji odpadów. (…) Kary za te przekroczenia pokryje wrocławski podatnik. W jego ocenie nie chodzi wyłącznie o opłaty śmieciowe, lecz o realne obciążenie budżetu miasta, a więc wszystkich mieszkańców.
Kompromitacja, o której mówiła cała Polska
Radny odniósł się także do pytania, które – jak relacjonował – padło wcześniej ze strony prezesa spółki Ekosystem: skąd wiedział o skali problemu. Odpowiedź była jednoznaczna. – Ponieważ cała Polska o tym mówiła.
Jak dodał, sprawa była szeroko komentowana w całym kraju, a Wrocław stał się przykładem nieudolnie prowadzonego sporu. – Skala kompromitacji, którą Wrocław przeżył, była tak duża. Zdaniem Uhle sąd nie zakwestionował samej zasady odpowiedzialności za kary, lecz sposób, w jaki miasto przygotowało odwołania. – Sąd wypowiedział się w sprawie tego, jak żenująco źle przygotowane były wnioski Miasta Wrocławia. W jego ocenie to nie przepisy były problemem, lecz brak profesjonalizmu i właściwej strategii procesowej.
Stracone trzy lata
Wystąpienie miało również wymiar rozliczeniowy. Uhle przypomniał, że już około trzech lat temu rada procedowała projekt uchwały, który – jego zdaniem – mógł pomóc miastu osiągnąć wymagane poziomy recyklingu. – Niestety Rada odrzuciła ten program. (…) Nie wykorzystaliśmy tego czasu, aby po prostu do tego dojść.
Przypomniał, że wymogi dotyczące poziomu recyklingu były znane od 2020 roku i rosły z roku na rok – od 20 procent do 55 procent w 2025 roku. – Wrocław w ubiegłym roku już stracił możliwość osiągania tych progów segregacji odpadów i każdego roku od 2025 będzie nas to kosztowało przeciętnie trzydzieści milionów złotych, jeżeli chodzi o kary.
Ekosystem pod lupą
Centralnym punktem krytyki stała się miejska spółka odpowiedzialna za system gospodarowania odpadami – Ekosystem. Uhle wskazywał na zmiany zarządu w atmosferze skandalu oraz – jego zdaniem – brak realnych działań wzmacniających kompetencje miasta w obszarze przetwarzania odpadów. – Jedyne, co byliśmy w stanie zrobić, to powiększenie objętości naszej kompostowni o kilka procent. Radny wrócił także do kwestii przetargu na odbiór odpadów. Przypomniał wcześniejsze zapewnienia o konieczności szybkiego ogłoszenia postępowania, aby zapewnić jak największą konkurencyjność. Tymczasem – według niego – działania władz miasta prowadziły do opóźnień. – Efektem tego może być to, że konkurencyjność przetargu się zmniejszy. (…) Jeżeli przetarg jest mniej konkurencyjny, to czy cena będzie wyższa czy niższa?
Zarzuty o brak transparentności
W trakcie wystąpienia Uhle kilkukrotnie wchodził w spór proceduralny z przewodniczącą rady, która wzywała go do powrotu do meritum uchwały budżetowej. Radny przekonywał jednak, że jego argumenty pozostają w bezpośrednim związku z przesunięciem środków na edukację. – Czy Pani sobie życzy, żebym co trzydzieści sekund przypominał, że sprawa dotyczy przesunięcia budżetowego na edukację? (…) Ten związek jest bardzo ścisły.
Podniósł także wątek odmowy udostępnienia audytu dokumentacji przetargowej. – Ja wielokrotnie prosiłem o udostępnienie audytu dokumentacji przetargowej. Pan prezes odmawiał takiej informacji. W jego ocenie taki model działania podważa transparentność zarządzania publicznymi środkami.
Kto skorzystał na opóźnieniach?
Jednym z najmocniejszych fragmentów wystąpienia było pytanie o to, kto skorzystał na opóźnieniach przetargu. – Wszyscy musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, kto na tym opóźnieniu przetargu skorzystał? A skorzystały na tym firmy śmieciowe, które w tym momencie już Wrocław obsługują.
Radny zasugerował także istnienie potencjalnych konfliktów interesów, wskazując na powiązania sponsoringowe i personalne w otoczeniu władz miasta. Nie formułował jednoznacznych oskarżeń, lecz podkreślał, że sprawa wymaga wyjaśnienia i przejrzystości.
Wniosek do prokuratury
Kulminacją wystąpienia było wezwanie do podjęcia formalnych kroków prawnych. Uhle powołał się na przesłanki niegospodarności i zaapelował do przewodniczącej rady o złożenie zawiadomienia do prokuratury. – Bardzo serdecznie chciałbym prosić Panią Przewodniczącą Rady Miejskiej Wrocławia o to, aby w imieniu całej Rady zawiadomiła o możliwym popełnieniu przestępstwa w zakresie niegospodarności prokuraturę.
Na zakończenie jednoznacznie zadeklarował swoje stanowisko wobec projektu. – Opinia do projektu uchwały jest negatywna.
Edukacja jako ostatnia linia obrony
Choć wystąpienie miało ostry, momentami konfrontacyjny charakter, jego oś pozostawała niezmienna: 400 tysięcy złotych na edukację ekologiczną to dziś próba ratowania sytuacji, która – zdaniem radnego – wymknęła się spod kontroli. W jego ujęciu przesunięcie budżetowe nie jest techniczną korektą, lecz spóźnioną reakcją na wieloletnie zaniechania. Jeśli edukacja nie przyniesie realnej poprawy poziomów segregacji, miasto będzie zmuszone pokrywać kolejne kary z budżetu – kosztem szkół, dróg czy kultury. Debata o sortowaniu odpadów stała się więc debatą o standardach zarządzania miastem, odpowiedzialności politycznej i transparentności działań władz. A 400 tysięcy złotych zapisane w budżecie na 2025 rok – symbolem znacznie poważniejszego problemu.
Interpelacja: Czy mobilny SZOT wystarczy do zbiórki tekstyliów we Wrocławiu?
Interpelacja: Czy mobilny SZOT wystarczy do zbiórki tekstyliów we Wrocławiu?
Od 2025 roku gminy mają obowiązek selektywnego zbierania odpadów tekstylnych i odzieży. We Wrocławiu miasto postawiło przede wszystkim na mobilny system SZOT oraz możliwość oddawania tekstyliów do PSZOK-ów. Radny Piotr Uhle skierował do Prezydenta Wrocławia interpelację uzupełniającą w sprawie odbioru odpadów tekstylnych, pytając, czy przyjęty model rzeczywiście odpowiada na potrzeby mieszkańców i czy jest najlepszy ekonomicznie.
Interpelacja dotyczyła nieprecyzyjnej i niekompletnej odpowiedzi na wcześniejsze pytania o zbiórkę tekstyliów we Wrocławiu. Radny poprosił o doprecyzowanie danych, na podstawie których miasto uznało model stałych pojemników za nieskuteczny, o wskazanie przykładów z innych samorządów, oszacowanie kosztów alternatywnych rozwiązań oraz odniesienie się do problemów zgłaszanych przez mieszkańców.
Dlaczego nie stałe pojemniki?
W odpowiedzi z 15 września 2025 r. Wiceprezydent Wrocławia Renata Granowska poinformowała, że spółka Ekosystem dysponuje raportem końcowym z badania ilości i składu odpadów komunalnych w cyklu rocznym z lat 2022–2023. Raport liczy 394 strony i może zostać udostępniony radnemu w siedzibie spółki po wcześniejszym umówieniu.
Według miasta wyniki raportu wskazują, że udział tekstyliów w całkowitym strumieniu odpadów komunalnych jest niewielki i nie przekracza średnio kilku procent masy odpadów zmieszanych. Urząd argumentuje, że tekstylia wyrzucane do odpadów zmieszanych są często zanieczyszczone, tracą wartość użytkową i recyklingową, a w konsekwencji muszą być traktowane jako odpady resztkowe.
Na tej podstawie miasto uznało, że ustawianie stacjonarnych pojemników na tekstylia mogłoby generować dodatkowe trudności: zaśmiecanie otoczenia, podrzucanie odpadów nieprzeznaczonych do recyklingu oraz wzrost kosztów obsługi.
Doświadczenia innych miast
Radny pytał także o konkretne przykłady innych samorządów. W odpowiedzi miasto wskazało Warszawę, Poznań, Lublin i Łódź. Według przekazanych informacji Warszawa korzysta z modelu objazdowego w ramach mobilnych punktów zbiórki odpadów problemowych, Poznań stosuje Mobilny PSZOK, a Lublin łączy odbiór w PSZOK-ach z mobilnym punktem zbiórki.
Jako przykład problemów z pojemnikami stacjonarnymi wskazano Łódź, gdzie ustawiono ponad 50 pojemników na odzież i tekstylia. Z odpowiedzi wynika, że pojemniki te miały być często wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem, a w wielu lokalizacjach odnotowywano podrzucanie odpadów zmieszanych i gabarytowych, co powodowało zanieczyszczenie surowca oraz wzrost kosztów.
Miasto uznało więc, że wrocławski model mobilny jest rozwiązaniem bardziej optymalnym, ponieważ pozwala na kontrolę jakości zbieranych tekstyliów i ogranicza ryzyko powstawania nielegalnych wysypisk.
Ile kosztowałyby stałe pojemniki?
Jednym z najważniejszych pytań radnego była kalkulacja kosztów uruchomienia systemu stałych pojemników. W odpowiedzi miasto podało, że koszt zakupu jednego pojemnika na odzież i tekstylia wynosi około 4 tys. zł brutto. Gdyby w każdej jednostce urbanistycznej ustawić liczbę pojemników odpowiadającą obecnym kursom i postojom SZOT, koszt samego uruchomienia systemu przekroczyłby 1 mln zł.
Urząd przedstawił także kalkulację dla 263 ogólnodostępnych pojemników. Łączny roczny koszt takiego systemu oszacowano na 4 167 301,60 zł. W tej kwocie ujęto m.in. koszty stałe w wysokości 2 305 200 zł, w tym ubezpieczenie i amortyzację, oraz koszty zmienne i operacyjne w wysokości 1 862 101,60 zł, obejmujące odbiór i zagospodarowanie odpadów, wynagrodzenia pracowników oraz paliwo.
Miasto podkreśliło, że w systemie SZOT kierowca mobilnego punktu może na bieżąco weryfikować stan i czystość przekazywanych materiałów. Odzież i tekstylia są gromadzone w workach, co ma ograniczać ryzyko zanieczyszczenia strumienia i konieczności przekwalifikowania go do odpadów zmieszanych.
Czy mieszkańcy mają wygodny dostęp do usługi?
Radny wskazywał na zgłaszane przez mieszkańców trudności: konieczność specjalnego dojazdu do PSZOK-ów, dopasowywanie się do harmonogramów SZOT-ów oraz bariery dla osób wykluczonych cyfrowo.
W odpowiedzi miasto poinformowało, że system zbiórki odzieży i tekstyliów funkcjonuje obecnie w 263 punktach na terenie całego miasta. Na poszczególnych osiedlach SZOT pojawia się od 3 do 13 razy w miesiącu, zwykle w godzinach popołudniowych, między 16:00 a 20:00, w zależności od lokalizacji. Zdaniem urzędu taki model jest bardziej elastyczny i dogodny niż pojedyncze pojemniki ustawione na stałe w przestrzeni publicznej.
Miasto wskazało również, że Ekosystem współpracuje z radami osiedli i zarządcami nieruchomości, prosząc ich o rozpowszechnianie informacji na tablicach ogłoszeń i w klatkach schodowych. Mieszkańcy mogą także uzyskać informacje o najbliższych postojach SZOT poprzez Biuro Obsługi Klienta spółki.
Promocja i edukacja
W odpowiedzi wymieniono działania promujące system SZOT. Były to m.in. akcje na wrocławskim Rynku, informacje przekazywane radom osiedli, podstawienia SZOT-a podczas wydarzeń edukacyjnych, spotkania z mieszkańcami i seniorami, udział w lokalnych wydarzeniach osiedlowych oraz inicjatywa „Wieszak ostatniej szansy”.
Miasto wskazało także na działania pośrednie: emisję programu edukacyjnego „Segregowanie na tak” w TVP3, udział pracowników w audycjach radiowych oraz przygotowanie nowych grafik, plakatów i ulotek promujących SZOT.
Kary za poziomy selektywnej zbiórki
Radny pytał również o porównanie kosztów dodatkowych form zbiórki z potencjalnymi karami za niewywiązanie się z obowiązkowych poziomów selektywnej zbiórki. W odpowiedzi miasto wskazało, że wysokość takich kar ustalana jest indywidualnie przez właściwy organ. Jednocześnie poinformowano, że obecnie nie toczy się postępowanie mające na celu nałożenie kar na Gminę Wrocław za nieosiągnięcie ustawowych poziomów.
Urząd stwierdził także, że wdrożony we Wrocławiu model mobilnych punktów SZOT został zaprojektowany tak, aby minimalizować ryzyko nieosiągnięcia wymaganych poziomów selektywnej zbiórki.
Wygoda mieszkańców kontra kontrola systemu
Odpowiedź miasta pokazuje, że Wrocław świadomie wybrał model mobilny, argumentując to kontrolą jakości, niższym ryzykiem zanieczyszczenia tekstyliów oraz kosztami systemu stacjonarnych pojemników. To racjonalne argumenty, zwłaszcza jeśli pojemniki miałyby stać się miejscami podrzucania odpadów zmieszanych i gabarytowych.
Jednocześnie interpelacja radnego Piotra Uhle dotyka ważnego problemu: system odpadowy powinien być nie tylko efektywny z punktu widzenia spółki, ale także realnie dostępny dla mieszkańców. Mobilny SZOT może działać dobrze tam, gdzie mieszkańcy znają harmonogram, mogą się do niego dostosować i mają możliwość przyniesienia tekstyliów w określonym czasie. Dla części osób - seniorów, osób z niepełnosprawnościami, mieszkańców pracujących zmianowo czy wykluczonych cyfrowo - taki model może być mniej wygodny niż stałe, dobrze utrzymane punkty zbiórki.
Dlatego najważniejsze pytanie brzmi nie tylko: czy SZOT działa? Równie ważne jest pytanie, czy Wrocław regularnie bada dostępność tej usługi, liczbę użytkowników, masę zebranych tekstyliów, potrzeby mieszkańców i ewentualne luki w systemie. Dopiero takie dane pozwolą ocenić, czy model mobilny jest wystarczający, czy powinien zostać uzupełniony dodatkowymi formami zbiórki.
Pełna treść interpelacji i odpowiedzi dostępna jest tutaj
Zapytanie: Budowa elektrociepłowni na granicy Wrocławia i gminy Wisznia Mała
25 czerwca 2021 r. radni Rady Miejskiej Wrocławia – w tym Piotr Uhle, Magdalena Razik-Trziszka, Dorota Galant oraz Jolanta Niezgodzka – skierowali do Prezydenta Wrocławia zapytanie dotyczące planowanej budowy elektrociepłowni na południowo-wschodnim krańcu gminy Wisznia Mała, w bezpośrednim sąsiedztwie Wrocławia. Odpowiedź została udzielona 5 lipca 2021 r. przez Wiceprezydenta Wrocławia Jakuba Mazura.
Treść zapytania (PDF)
Odpowiedź na zapytanie (PDF)
Porozumienie w sprawie projektu „ECO-ODNowa”
Radni zapytali, w jakim trybie wyłoniono podmiot, z którym 11 maja 2021 r. podpisano porozumienie o współpracy w zakresie rozszerzenia konsultacji społecznych i konsultacji z gminami dla projektu „ECO-ODNowa”.
W odpowiedzi wskazano, że system produkcji i dystrybucji ciepła dla Wrocławia zapewniają przedsiębiorstwa organizacyjnie niezwiązane z Gminą Wrocław, w tym Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich KOGENERACJA S.A. oraz Fortum Power and Heat Polska Sp. z o.o.
– Ze względu na lokalizację obiektu usytuowaną poza granicami administracyjnymi Wrocławia, władztwo Prezydenta Miasta w zakresie formalnych możliwości oddziaływania na przygotowanie i uruchomienie inwestycji jest wyłączone – wskazano w odpowiedzi.
Podpisane porozumienie miało – jak podkreślono – na celu zapewnienie społecznego monitorowania kolejnych etapów prac przygotowawczych oraz transparentności działań.
Kwestia konkurencyjności i jawności
Radni pytali również, czy wyłonienie podmiotu bez negocjacji oraz bez zachowania zasad konkurencyjności nie budzi wątpliwości co do uczciwości i bezstronności postępowania.
W odpowiedzi stwierdzono jednoznacznie, że w świetle uwarunkowań prawnych i formalnych nie występują przesłanki, których dotyczy pytanie.
– Inaczej mówiąc pytanie jest bezprzedmiotowe – czytamy w piśmie.
Wskazano przy tym, że Prezydent Wrocławia działa w oparciu o ustawę Prawo energetyczne, opracowując „Założenia do planu zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe dla obszaru Gminy Wrocław”, przyjmowane uchwałą Rady Miejskiej.
Rozmowy poprzedzające podpisanie porozumienia
W zapytaniu poruszono także kwestię wcześniejszych rozmów z inwestorem. Z odpowiedzi wynika, że władze Wrocławia od początku kadencji prowadziły rozmowy z wieloma podmiotami krajowymi i zagranicznymi zainteresowanymi inwestycjami w obszarze energetyki i gospodarki obiegu zamkniętego.
– Spotkania i rozmowy z Fortum Power and Heat Polska Sp. z o.o. (…) miały miejsce na około 4 tygodnie przed jego podpisaniem – wskazano w odpowiedzi.
Rozmowy dotyczyły zarówno planowanej inwestycji w Biskupicach, jak i zabezpieczenia interesów mieszkańców Wrocławia.
Czy to jedyny inwestor?
Radni zapytali, czy jest to jedyny podmiot prowadzący prace przygotowawcze w celu wybudowania spalarni śmieci.
W odpowiedzi wyjaśniono, że od początku 2019 r. swoje zainteresowanie inwestycjami typu „Energy from Waste” zgłaszało kilkanaście podmiotów. Każdorazowo przedstawiano im obowiązujące ustalenia planistyczne zawarte w Studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego Wrocławia z 2018 r. oraz w „Założeniach do planu zaopatrzenia w ciepło…”, wskazujące na brak możliwości lokalizacji tego typu instalacji na terenie miasta.
– Za każdym razem podstawą naszych rozmów było transparentne zabezpieczenie interesów i bezpieczeństwa mieszkańców – podkreślono w odpowiedzi.
Możliwe kolejne porozumienia i zobowiązania gminy
W odpowiedzi wskazano, że Prezydent przewiduje możliwość podpisywania porozumień z innymi podmiotami, o ile będą one skutecznie zabezpieczać interesy mieszkańców.
Jednocześnie zaznaczono, że na moment udzielania odpowiedzi było to jedyne takie porozumienie.
Radni pytali także o ewentualne zobowiązania, jakie mogłaby podjąć Gmina Wrocław w wyniku realizacji inwestycji. W odpowiedzi wyjaśniono, że planowana inwestycja Fortum Power and Heat Polska Sp. z o.o., w przypadku jej realizacji i oddania do użytku, nie będzie rodzić żadnych zobowiązań dla Gminy Wrocław.
– Planowana inwestycja (…) nie będzie rodzić żadnych zobowiązań dla Gminy Wrocław – wskazano w piśmie.
Kontekst planistyczny i odpowiedzialność samorządu
Zapytanie dotyczyło inwestycji planowanej poza granicami administracyjnymi Wrocław, jednak bezpośrednio oddziałującej na jego mieszkańców. Odpowiedź podkreśla ograniczone kompetencje miasta w zakresie formalnego oddziaływania na inwestycję realizowaną na terenie innej gminy, a także wskazuje, że podpisane porozumienie miało charakter monitorujący i konsultacyjny, a nie inwestycyjny.
Przedstawione wyjaśnienia odnoszą się zarówno do trybu zawarcia porozumienia, jak i do kwestii potencjalnych skutków finansowych oraz planistycznych dla miasta.





