Afera śmieciowa paraliżuje Wrocław. Pół miliarda z wolnej ręki i najdroższe śmieci w Polsce

W programie Echo 24 radny i przewodniczący SOS Wrocław Piotr Uhle przedstawił dramatyczny bilans gospodarki odpadami w mieście. Rozmowa ujawniła skalę nieudolności spółki Ekosystem, opóźnienia przetargów i skutki dla mieszkańców – podwyżkę do 55 zł od osoby od 1 września. Uhle przypomniał wcześniejsze działania SOS i wezwał do systemowych zmian.

Półtora roku paraliżu i pół miliarda bez konkurencji

Jak podkreślił Uhle, przetarg ogłoszono z opóźnieniem 12 marca 2025 r. Od tego czasu procedury trwają już ponad półtora roku. – Przez ten czas rzeczywiście już ponad pół miliarda złotych zostało wydane z wolnej ręki w trybie niekonkurencyjnym – mówił. Spółka Ekosystem nie wygrała ani jednego postępowania przed Krajową Izbą Odwoławczą ani sądem w Warszawie. Przyczyny? Niedostarczenie dokumentów, brak uzasadnień i niekompetencja prawnika.

Te fakty SOS Wrocław dokumentowało systematycznie. W artykule „Afera śmieciowa: Pół miliarda bez przetargu, 407 dni paraliżu” opisaliśmy, jak miasto trzykrotnie zawierało umowy z wolnej ręki na łączną kwotę przekraczającą 500 mln zł. Podobne wnioski zawiera materiał „Kompromitujący rok nieudolności – afera śmieciowa”, wskazujący na porażki sądowe i przesunięcie ponad 40 mln zł z budżetu.

Zawiadomienie do prokuratury i akcja CBA

Uhle ujawnił, że już w październiku 2025 r. złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa – wpływu na przetarg i zawierania umów z wolnej ręki. – Prokuratura Krajowa i Centralne Biuro Antykorupcyjne przeprowadziły akcję w kilkunastu miejscach we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku, zabezpieczając dokumenty – poinformował. Sprawa jest rozwojowa.

Te działania korespondują z wcześniejszym zawiadomieniem SOS opisanym w „Afera śmieciowa we Wrocławiu: 40 milionów strat i zawiadomienie do prokuratury”.

Najdroższe śmieci w Polsce i brak własnych instalacji

Od 1 września mieszkańcy zapłacą 55 zł miesięcznie od osoby za posegregowane odpady – wzrost o prawie 40 proc. – To są najdroższe śmieci w Polsce wśród dużych miast rozliczających się per mieszkaniec – stwierdził Uhle. W innych miastach o podobnej liczbie mieszkańców ceny bywają o 20–25 zł niższe, a jednocześnie budowane są własne sortownie. We Wrocławiu mimo obietnic z 2022 r. nie powstały własne instalacje, a kompostownik nie osiągnął planowanej przepustowości.

Co robić? Przetarg, uszczelnienie i własne kompetencje

Uhle zaproponował konkretne rozwiązania: natychmiastowe ogłoszenie przetargu na właściwych fundamentach (po ankiecie o nieruchomościach niezamieszkałych kończącej się 16 sierpnia), uszczelnienie systemu (z ponad 800 tys. potencjalnych płatników w systemie jest tylko 650 tys.) oraz budowę własnych instalacji w perspektywie kilkuletniej. – Samo to, że jest alternatywa, musi doprowadzić do urealnienia cen. Skończy się sytuacja, w której kosztem Wrocławia są finansowane dumpingowe ceny w innych miejscowościach – podkreślił.

Czas na białą księgę

Na wiosnę Uhle proponował komisję doraźną ds. gospodarki odpadami – większość radnych odmówiła. Mimo to uczestniczy w zespole przy Ekosystemie. Teraz jego środowisko pracuje nad „białą księgą wrocławskich patologii” z ostatnich ośmiu lat rządów Jacka Sutryka i Koalicji Obywatelskiej. – Liczą na to, że to będzie ważny punkt do tego, żeby podsumować, w którym miejscu jesteśmy – mówił. Pełne wezwanie do stworzenia takiego dokumentu zawiera materiał „Paramafijne śmieciowe relacje władz Wrocławia – czas na białą księgę”.

Całą rozmowę można obejrzeć na YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=_35lBDRZ1_k. SOS Wrocław będzie dalej monitorować sprawę i domagać się transparentności.

Privacy Preference Center