Dlaczego Jacek Sutryk nie zasługuje na nasze zaufanie

Alienacja władzy, targowisko interesów i ostrzeżenie na przyszłość

Podczas sesji absolutoryjnej Rady Miejskiej Wrocławia 22 maja 2025 r. radny Piotr Uhle przedstawił obszerne i krytyczne stanowisko wobec raportu o stanie gminy oraz wniosku o udzielenie prezydentowi wotum zaufania. Jego ocena była jednoznaczna – negatywna. Wystąpienie nie dotyczyło wyłącznie jednego dokumentu. Było diagnozą kierunku, w jakim – zdaniem radnego – zmierza Wrocław jako wspólnota samorządowa.

Już na początku swojego wystąpienia Uhle przywołał słowa Bertolta Brechta: „Czy nie byłoby wszak prościej, gdyby rząd rozwiązał naród i wybrał inny?” Cytat ten – jak podkreślił – miał szczególne znaczenie w kontekście relacji władzy z mieszkańcami.

Szacunek wobec mieszkańców jako test demokracji

Radny odniósł się do sytuacji, która miała miejsce na sali obrad jeszcze przed rozpoczęciem właściwej debaty. Wspomniał o słowach jednego z dyrektorów magistratu, który miał nazwać mieszkańców „bandą pajacych”. Uhle zaapelował publicznie o odwagę i odpowiedzialność. – Mam nadzieję, że będzie pan miał odwagę wyjść tutaj i powiedzieć to samo do kamery i do protokołu albo przeprosić tych wszystkich ludzi, którzy przyszli tutaj wypowiedzieć się w ważnych sprawach .

W jego ocenie stosunek do mieszkańców jest papierkiem lakmusowym jakości lokalnej demokracji.

Co nie znalazło się w raporcie

Odnosząc się do samego raportu o stanie gminy, Uhle zwrócił uwagę, że równie istotne jak to, co zostało w nim opisane, jest to, czego w nim brakuje. – To zwykle jest esencja, nie to, co urząd chce w oficjalnych komunikatach powiedzieć, tylko to, czego unika .

Zdaniem radnego w ostatnich latach Wrocław coraz częściej funkcjonuje jako „targowisko interesów”. Miasto – w jego ocenie – staje się narzędziem realizacji ambicji politycznych i elementem ogólnopolskich układanek partyjnych. – Wrocław staje się targowiskiem interesów, który doprowadza do tego, żeby konserwować swoją władzę .

„Partia dyrektorów, prezesów i rzeczników”

Jednym z najmocniejszych wątków wystąpienia była krytyka rosnącej roli administracyjno-politycznego zaplecza magistratu. Uhle mówił o zjawisku, które określił jako „partię dyrektorów, prezesów i rzeczników”. – Partia dyrektorów razem z partią prezesów i partią rzeczników dominuje nasze życie, zamienia się tak naprawdę w partię polityczną jako instytucja publiczna i doprowadza do pogłębiających się patologii .

W jego ocenie w tak skonstruowanym systemie premiowana jest lojalność wobec układu władzy, a nie kompetencje. Miał to być jeden z powodów pogłębiającej się alienacji władzy od mieszkańców.

Transparentność i dostęp do informacji

Radny zwrócił uwagę na problemy z dostępem do dokumentów w ramach działań kontrolnych Rady Miejskiej. – Problem z transparentnością jest tutaj poważny – mówił, wskazując na utrudnienia w pracach komisji rewizyjnej czy w dostępie do dokumentów dotyczących spółek miejskich.

W jego ocenie brak przejrzystości prowadzi do erozji zaufania i osłabienia mechanizmów kontroli.

Bierność kosztuje

W dalszej części wystąpienia Uhle odniósł się do konkretnych obszarów polityki miejskiej. Wskazywał m.in. na kwestie inwestycyjne, politykę śmieciową oraz opóźnienia przetargowe, które – jak argumentował – generują realne koszty dla mieszkańców.

– Bierność po prostu kosztuje – podsumował, odnosząc się do dodatkowych wydatków związanych z koniecznością zawierania umów z wolnej ręki w gospodarce odpadami.

Zwrócił także uwagę, że wzrost wynagrodzeń we Wrocławiu jest wolniejszy niż średnio w Polsce, co może świadczyć o słabnącej pozycji miasta w przyciąganiu inwestycji o wysokiej wartości dodanej.

Jakość demokracji to ochrona mniejszości

W końcowej części wystąpienia radny podjął temat jakości lokalnej demokracji. – Jakość demokracji nie jest mierzona tym, co może zrobić większość z mniejszością, tylko jak bronione są prawa mniejszości przed dyktaturą większości – podkreślił.

Krytykował m.in. sposób reprezentacji klubów radnych w tworzonych gremiach oraz utrzymywanie finansowanego z publicznych środków biuletynu informacyjnego.

Negatywna ocena i ostrzeżenie

Na zakończenie Piotr Uhle jednoznacznie zapowiedział głosowanie przeciwko wotum zaufania. – Moja opinia do raportu o stanie gminy jest negatywna i będę głosował przeciwko wotum zaufania .

W jego ocenie procesy zachodzące we Wrocławiu będą miały konsekwencje wykraczające poza jedną kadencję. – Z kadencji na kadencję Wrocław jako instytucja samorządowa traci na jakości, traci na wartości i przez to tracimy my wszyscy .

Wystąpienie było ostrzeżeniem: obecne decyzje i standardy zarządzania miastem mogą przynieść skutki odczuwalne dopiero za kilka lat. I właśnie dlatego – jak argumentował radny – nie mógł udzielić wotum zaufania

fot. https://www.flickr.com/photos/lulek/


Wrocławianie wyrażają swoje poparcie dla budowy Mostu Wschodniego

Wrocławianie wyrażają swoje poparcie dla budowy Mostu Wschodniego, który połączy Wielką Wyspę z Krzykami. Wszystko dzięki akcji zbierania podpisów, którą zainaugurowali wrocławscy kandydaci na radnych – Piotr Uhle, Adam Zawada i Karol Przywara.

- Wojewódzki Sąd Administracyjny w swoim wyroku nie pozostawił wątpliwości, że budowa Mostu Wschodniego powinna ruszyć – mówi Piotr Uhle. – Chcemy zwrócić się z apelem do grupki osób, która stara się zablokować tę inwestycję. Wrocławianie chcą mostu. Nie składajcie kolejnych odwołań, bo to po prostu nie ma sensu – dodaje Uhle.

Petycję skierowaną do władz Wrocławia podpisało w trakcie pierwszego dnia akcji ponad 200 mieszkańców Wielkiej Wyspy. 
- Wczoraj byliśmy na Bartoszowicach, dzisiaj będziemy na Przedmieściu Oławskim – mówi Karol Przywara, kandydat do sejmiku. – Budowa mostu pomoże rozładować korek, który dzisiaj w godzinach porannych rozpoczyna się nawet na Wojnowie – dodaje Przywara.

Jednak budowa mostu to nie tylko sprawa mieszkańców Wielkiej Wyspy czy osiedli na wschodnim brzegu Odry. - Na most czekają od lat wszyscy mieszkańcy Wrocławia – mówi Adam Zawada. – Wszyscy, którzy przejeżdżają przez ul. Pułaskiego, Traugutta czy Krakowską, mieszkańcy Przedmieścia Oławskiego, Brochowa czy Księża. Skorzystajmy z szansy na pozyskanie na ten cel dodatkowych środków – mówi Zawada.

Akcji politycznego smaczku dodaje fakt, że kandydat SLD na prezydenta jako wiceprezes stowarzyszenia Akcja Park Szczytnicki aktywnie działał na rzecz zablokowania budowy Mostu Wschodniego. Tymczasem w wydarzeniu pod nazwą TAK dla budowy Mostu Wschodniego na Wielkiej Wyspie swój udział zadeklarowało już 1577 osób.


Budżet Obywatelski? Michalak: nie jest materią twardą i zamkniętą

Jakiekolwiek zmiany w zaprezentowanym w ubiegłym tygodniu projektu budżetu partycypacyjnego nie są możliwe do wprowadzenia w tym roku, dowiedziało się niemal 110 osób, zgromadzonych w czwartek na Uniwersytecie Wrocławskim, w trakcie debaty zorganizowanej przez fundację Wrocław 2030. Wydarzenie zostało zorganizowane w partnerstwie z Kołem Młodych Politologów UWr.
- Projekt na rok 2013 nie jest materią twardą i zamkniętą - mówił radny Jerzy Michalak, współautor miejskiej propozycji. Mimo tego w trakcie debaty wielokrotnie zaznaczał, że wrocławski budżet obywatelski w bieżącym roku już trwa i zachęcał by przyjąć go „ze wszystkimi wadami i zaletami”.
Jednak nie wszyscy są zgodni co do rozwiązań zaprezentowanych przez miasto. - Tegoroczna inicjatywa z budżetem partycypacyjnym ma niewiele wspólnego, ponieważ nie ma w nim spotkań mieszkańców, co jest fundamentalną sprawą – mówi Wojciech Kębłowski z Wolnego Uniwersytetu w Brukseli. Dodaje - W przypadku Wrocławia możemy mówić o konkursie na inicjatywy społeczne, czy obywatelskie. Nie jest to budżet partycypacyjny.
Ostrzej wypowiadał się opozycyjny radny PiS, Rafał Czepil – Propozycja miasta w 2013 roku to nic innego jak kpina z budżetu partycypacyjnego. Jego zdaniem dopiero w 2014 roku jest szansa na wprowadzenie korzystniejszych rozwiązań. Kontrowersje budziła też kwota przeznaczona przez miasto na projekt (2 mln zł). – Wrocław stać na to, by ta kwota była znacznie większa – mówił Tomasz Czajkowski z Ruchu Palikota.
Również w rozmowie na temat kształtu budżetu partycypacyjnego w przyszłym roku szansy upatrywał dr Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego – Musimy zrobić wszystko, by tej szansy nie zmarnować. Czasami przez takie szybkie decyzje podejmowane trochę bez namysłu można spalić dobry projekt i to byłaby wielka strata.
Jednak chyba wszyscy uczestnicy panelu, jak również zgromadzeni na publiczności uczestnicy debaty zgadzali się co do zasadności wprowadzenia do budżetu elementów partycypacyjnych. Budżet obywatelski to niekoniecznie narzędzie do mądrzejszego wydawania środków, to jest to świetne narzędzie do pobudzania obywateli – mówił Krzysztof Sachs, dyrektor biura regionalnego Erns&Young Polska. W trakcie debaty sugerował również, że to świetna droga do odpolitycznienia życia publicznego.
Radny Jerzy Michalak już tego samego dnia napisał na facebooku, że debata była „bardzo pouczająca” i zapowiedział, że jest otwarty na dyskusję w sprawie poprawiania rozwiązań partycypacyjnych na kolejne lata. Zadeklarował również wsparcie instytucjonalne, po które zaprasza w godzinach pracy do pokoju 211 w biurze Rady Miejskiej.

Privacy Preference Center