„Jeśli Sutryk nie złoży wyjaśnień w dwa tygodnie, okłamał wszystkich”. Radny o referendum i opłacie śmieciowej
Radny Piotr Uhle w rozmowie z Arkadiuszem Franasem w Telewizji Echo24 uznał, że wieści o śmierci idei referendalnej są przedwczesne, i potwierdził rozmowy o trzeciej próbie odwołania prezydenta Wrocławia. Zapowiedział, że jeśli Jacek Sutryk nie złoży w ciągu dwóch tygodni wyjaśnień w sprawie Collegium Humanum, będzie to oznaczać, że „publicznie wszystkich okłamał”. Wrócił też do opłaty śmieciowej: według szacunków urzędu z systemu wypada ok. 240 tys. mieszkańców, a pieniądze trafiają do „kolesi i mafii śmieciowych”.
Referendum jako „szarpnięcie za cugle”
Uhle nazwał referendum mechanizmem bezpieczeństwa, gdy normalne mechanizmy władzy „się wykolejają i podlegają procesom patologii”. Mieszkańcy mogą wtedy „szarpnąć cugle”. Przypomniał skuteczne referenda w Krakowie, Zabrzu i Sobótce oraz zapowiedziane na 25. dzień miesiąca w Częstochowie. Jego zdaniem to akt najwyższej odpowiedzialności społeczeństwa obywatelskiego za własną gminę.
Każde miasto to „inny mikrokosmos”: liczą się dojrzałość społeczeństwa obywatelskiego, struktura społeczna, ocena rządzących i niezależne media, których we Wrocławiu jest coraz mniej. W Krakowie kampanię wsparł darczyńca świadczeniami o wartości prawie 2 mln zł. Pieniądze nie rozstrzygają jednak same: potrzebne są idea, ludzie, logistyka i sojusznicy. „Logistyka nie jest wszystkim, ale wszystko bez logistyki jest niczym” — przywołał Uhle słowa gen. Schwarzkopfa. Dodał, że gdyby wyborców dało się kupić, „Piątkowska byłaby dziś prezydentem”.
Trzecia próba we Wrocławiu?
Pierwszą wrocławską inicjatywę Uhle określił jako „pospolite ruszenie”, któremu zabrakło dobrych pomysłów i budżetu. Drugą uznał za lepszą programowo. Jego zdaniem rzeczywistość potwierdziła ostrzeżenia: lex deweloper, afera śmieciowa, problemy z finansami miasta i seria podwyżek (mieszkania komunalne, TBS-y, woda, odpady, zoo, aquapark; możliwe też bilety komunikacji). Radny czeka na raport NIK o finansowaniu Śląska Wrocław. Rozmowy o kolejnej inicjatywie trwają, a zniechęcają do niej „ci, którzy są związani z miastem albo z niego żyją”. Koszt przedsięwzięcia szacuje na 300–500 tys. zł. Zapowiedział, że nie będzie go zbierał w branży śmieciowej, deweloperskiej ani innej, bo wiąże się to ze zobowiązaniami i potem widać „fikołki jak przy planie ogólnym u niektórych radnych”.
„Publicznie wszystkich okłamał”
Na argument, że prezydent został niedawno wybrany, Uhle odpowiedział, że od wyborów minęło 2,5 roku. Jego zdaniem wyborcy zostali „zdradzeni przez partie”, bo Koalicja Obywatelska nie wystawiła własnego kandydata, a Sutryk obiecywał, że sprawę Collegium Humanum wyjaśni. „Jeżeli w najbliższych dwóch tygodniach nie złoży wyjaśnień, to znaczy, że publicznie wszystkich okłamał, łącznie z mediami” — mówił radny. Według niego mieszkańcy mieli prawo poczuć się wprowadzeni w błąd, a wybór „był w pewien sposób zmanipulowany”. Powołał się na Łukasza Gibałę: bez jego wytrwałości zmiana w Krakowie by się nie odbyła. Dodał, że podczas zbierania podpisów ludzie sami pytali: „kiedy w końcu tego typa odwołujemy?”. Wrocław ma też, jak ocenił, kryzys przywództwa w partiach, mediach i organizacjach pozarządowych.
Opłata śmieciowa: gdzie jest 240 tysięcy osób?
Uhle chce skłonić radnych do ponownego rozpatrzenia stawki uchwalonej w lipcu, bo debata odbyła się „bez należytego wyprzedzenia i bez odpowiedzi na wszystkie pytania”. Według szacunków urzędu Wrocław liczy niemal 900 tys. mieszkańców, a opłatę wnosi 650 tys. osób. Po odjęciu ok. 10 tys. w nieruchomościach niezamieszkałych pozostaje ok. 240 tys. poza systemem. Gdyby objąć opłatą wszystkich, stawka mogłaby wynosić ok. 40 zł, a z marginesem na inwestycje Ekosystemu Wrocław 41,24 zł. „Czemu za nieudolność miasta w ściąganiu pieniędzy mają płacić ci, którzy uczciwie płacą?” — pytał. Dodał, że chodzi też o to, „kto na tym zarabia i dlaczego są to kolesie i mafie śmieciowe”.
Uhle zaproponował naliczanie opłaty według zużycia wody: „Da się żyć we Wrocławiu bez deklaracji śmieciowej, ale nie da się żyć bez wody.” Przyznał, że są bariery techniczne, np. brak liczników w części lokali komunalnych. Zwrócił uwagę, że o problemie mówi się od 5–6 lat, a władza rządzi od prawie ośmiu: „Pytanie, gdzie są efekty?”.
Kandydatura? „Nie spełnię marzenia Ratusza”
Zapytany o start na prezydenta lub do parlamentu, Uhle nie złożył deklaracji. Ogłaszanie planów przedwcześnie byłoby, jak powiedział, „marzeniem w Ratuszu”, bo spór o rządy zamieniłby się w spór, czy Uhle byłby lepszy od Sutryka. Przypomniał, że na początku kadencji odrzucił propozycję Koalicji Obywatelskiej: „Trudniej patrzyłoby mi się w lustro, bo musiałbym łyknąć żabę i mówić, że Jacek Sutryk świetnym prezydentem jest.” Jak podkreślił, jest „na misji przywrócenia Wrocławia na sensowne tory”, a następny prezydent ma nie być „partyjniakiem”.
